Imieniny:
Szukaj w serwisieWyszukiwanie zaawansowane

Motoryzacja

2010.09.15 g. 13:15

Emocje w Słomczynie

Rallycross
Dwa dachowania, dwa koła pędzące obok zatrzymujących się na poboczu aut, jeden żelazny deszcz i szereg piruetów, niezamierzonych wycieczek w żwirowe pułapki, spotkań z autami rywali i barierami a przede wszystkim mnóstwo sportowej ale twardej walki, to bilans wyścigów finałowych tegorocznych mistrzostw Europy.

W czasie wyścigów dwukrotnie widzowie oglądali bardzo groźnie wyglądające dachowania (jak zwykle kierowcy chronieni klatką bezpieczeństwa, pasami, kombinezonem i kaskiem wychodzili z opresji bez szwanku), dwukrotnie też na poboczu zatrzymywały się wyścigówki na trzech kołach.

 

Sceny wzbudzające głośne Oooooo! na trybunach zdarzały się w każdym wyścigu, po każdym kierowcy walczący od startu do ostatniego zakrętu byli witani owacjami. Właśnie zacięta i nieustępliwa walka, twarda, męska, ale czysta i pozbawiona złośliwego wyrzucania rywala poza tor sprawiała, że każdy wyścig niósł duże sportowe emocje. Nieoczekiwane rozstrzygnięcia kolejnych wyścigów sprawiły, że podobnie jak rok temu dziewiąta runda mistrzostw Europy w rallycrossie rozgrywana w Słomczynie było największym świętem sportów samochodowych w tym roku.

 

  

 

Mistrzostwa Starego Kontynentu rozgrywane są w trzech klasach – Dywizjach. Kierowcy w najmocniejszych samochodach rywalizują w Dywizji 1. Silniki o pojemności 2 litry z turbodoładowaniem uzyskują imponujące moce powyżej 500 KM, napęd na cztery koła, specjalne konstrukcje zawieszeń pozwalająca niewiarygodnie szybki start i sprawne pokonywanie zakrętów. Podobne osiągi spreparowanych do sportu potworów powodują, że w pierwszy zakręt wjeżdża dwóch, trzech kierowców bok w bok. Cudów nie ma, optymalny tor jazdy jest tylko jeden, więc kontaktowa walka o jak najlepszą pozycję trwa od startu. Wyprzedzeni zaciekle atakują prowadzącego na kolejnych zakrętach, ataki i obrony trwają od startu do mety. A wszystko to w ogromnym tempie i z wielką dynamiką.

 

  

 

Niewiele wolniejsze są samochody Dywizji 1A i Dywizji 2. W tej pierwszej jeżdżą samochody wyposażone w silniki o pojemności 1600 cm. Moce około 250 KM przy stosunkowo lekkiej konstrukcji auta pozwalają na znakomite przyspieszenia i uzyskiwanie porównywalnych prędkości jak auta Dywizji 1, jednak napęd jedynie na przednią oś wymusza zwolnienie przed zakrętami. Za najbardziej widowiskową uważana jest Dywizja 2. Dwulitrowe silniki i napęd na tylne koła powoduje, że kierowcy na torze rallycrossowym niemal przez cały dystans poruszają się, niczym drifterzy, bocznymi poślizgami. Tu też jest bardzo szybko.

 

Hansen Eriksson K Hansen S Isachsen

Hansen Eriksson / K Hansen / S Isachsen

 

Finały w Dywizji 1 były rozstrzygające o tytule mistrzowskim w 2010 roku. Zdobył go Norweg Sverre Isachsen, który w wyścigu finałowym już na drugim zakręcie wyleciał z toru i ukończył rywalizację na piątym miejscu. Zdobyte punkty, wobec trzeciej lokaty najgroźniejszego rywala, Kennetha Hansena, wystarczyły na obronę tytułu najszybszego na świecie kierowcy rallycrossowego. W wyścigu prowadzenie objął Norweg Frode Holte. Dopiero na ostatnim zakręcie atak na pozycję lidera skończył się powodzeniem i Brytyjczyk Liam Doran, ku uciesze licznie zgromadzonych kibiców, wyprzedził rywala, zwyciężając w słomczyńskiej rundzie mistrzostw Europy.

 

Doran Holte Hansen

 

Doran Holte Hansen

 

Polacy, Marcin Wicik w Fordzie Fokusie znalazł się na 14. zaś Bohdan Ludwiczak na 15. miejscu w klasyfikacji końcowej.

 

Również i w Dywizji 1A sprawę tytułu rozstrzygnięto w Słomczynie. Mistrzowską koronę wywalczył Timur Timerzyanov. Drugie miejsce zajął Norweg Andreas Bakkerud, a trzecie Duńczyk Ulrik Linnemann. W kwalifikacjach startowali Tomasz Nowak w Fabii i Zygmunt Stanek w Peugeocie 106. Obaj nie zakwalifikowali się do wyścigów finałowych.

 

Tomasz Nowak M Wicik L Zoll

 

Tomasz Nowak / M Wicik / L Zoll

 

 W Dywizji 2 zwycięzcą został Norweg Oivind Lars Enerberg , który objął prowadzenie po pierwszym zakręcie i nie oddał go do mety. . Drugi linię mety minął Irlandczyk Derek Tohill, który przez cały dystans bezskutecznie starał się ograć rywala. Na trzecim miejscu uplasował się Norweg Ole Habjorg. Lider klasyfikacji generalnej, Ove Knut Borseth, zajął piąte miejsce o tytuł mistrzowski  będzie walczył w ostatniej rundzie na torze w Sosnovej (Czechy). Poniżej oczekiwań wypadli Polacy. Łukasz Zoll startujący w BMW po eksplozji amortyzatora i zamontowaniu seryjnego (!) bez powodzenia i bez szans walczył o awans do Finału A. Skończyło się na 10. miejscu w klasyfikacji końcowej.

 

  

 

Andrzej Grigorjew został wyeliminowany przez widowiskową awarię z walki w Finale C. Tuż po starcie przez maskę jego Ibizy wystrzeliły fragmenty koła zamachowego, obudowy sprzęgła i czegoś tam jeszcze. Spadając żelaznym deszczem kawałki metalu obsypały zdefektowany samochód i tak skończyła się tegoroczna przygoda w mistrzostwach Europy tego wielce utytułowanego kierowcy.

 

  

 

Podsumowując IX rundę Mistrzostw Europy na torze w Słomczynie można powiedzieć jedno: emocji i zaskakujących rozstrzygnięć nie brakowało. Zawody były pełne dramatycznych wydarzeń i zabawnych sytuacji. Ogromną atrakcją była możliwość zobaczenia jednego z najlepszych kierowców rallycrossowych, trzynastokrotnego mistrza Europy, Kennetha Hansena - w nietypowej roli. Norweg zamienił swojego Citroena C4 o mocy prawie 600 koni mechanicznych na szayowóz - pojazd o konstrukcji rurowej na podzespołach Fiata 126p! Stanął do wyścigu szayowozów i był trzeci na mecie!

 

Szajowozy

 

Znakomicie przeprowadzona impreza pod względem organizacyjnym, wysoki poziom sportowy i łaskawa pogoda sprawiły, że i zawodnicy i licznie przybyła publiczność wyjeżdżali ze Słomczyna zadowoleni.

 

Zdjęcia Mirosław Rutkowski

 

Zajrzyj też do Auta Warszawskiego



Opublikowal: Michał Pawlik
-
Serwis oprogramował Jacek JabłczyńskiCopyright(c) 2002 - 2014 Fundacja Promocji m. st. Warszawy