Jazda motorowerem po chodniku to dla dostawcy sytuacja normalna.
Przez przejście dla pieszych, ścieżką rowerową, pomiędzy pieszymi.
Mężczyzna w średnim wieku wychodzi ze sklepu na ul. Dorotowskiej i zmierza chodnikiem w kierunku ul. Baśniowej.
Nagle zza rogu, prawie wpada na niego motorowerzysta skręcający z chodnika przy sklepie ortopedycznym na ul. Baśniowej.
O mały włos a poturbowałby na chodniku Bogu ducha winnego pieszego.
Gdy oburzony mężczyzna beszta motorowerzystę, ten z pewnością siebie oświadcza:
- Ale ja jestem dostawcą pizzy!
On był rzeczywiście przekonany, że wolno mu jechać po chodniku.
Typowy dostawca pizzy
Prawdopodobnie ten na poniższych zdjęciach też jest święcie przekonany, że postępuje prawidłowo.
Przecież jazda chodnikiem czy przejeżdżanie przez przejście dla pieszych rowerem, na który jak i na motorower nie trzeba mieć żadnych uprawnień, to wśród ich użytkowników utarty zwyczaj.
Ciekawe czy do takich zachowań zachęca dostawców również ich pracodawca.
Przecież liczy się również czas dostawy. Za zimny placek klient nie będzie chciał zapłacić.